Moje czytelnicze plany

Lubię wymyślać plany, nawet jeśli wiele z nich rozpływa się po drodze, zanim zdążą stać się rzeczywistością. Jest w nich coś kojącego: obietnica przyszłych chwil spędzonych z książką, jeszcze niepoznanych historii i emocji, które dopiero czekają, by mnie odnaleźć.

Dlatego ten post nie jest sztywną listą do odhaczenia, lecz raczej próbą uporządkowania tytułów, które od dawna krążą mi po głowie i czekają na swój moment. Choć zapewne lista ta szybko się zmieni – to tylko kwestia dni, zanim dojdą do niej nowe lektury albo inne niespodziewanie zyskają priorytet. Dlatego dziś chciałabym podzielić się tym z Wami – bez pośpiechu, bez zobowiązań, po prostu z potrzeby opowiedzenia. A gdy (jak to zwykle bywa) lista znów się zmieni, obiecuję dodać aktualizację.

1. „Dziwne losy Jane Eyre” – Charlotte Bronte.
Nazwisko autorki może wydać się Wam znajome – to siostra Emily Brontë, autorki Wichrowych Wzgórz. Sióstr było trzy: Charlotte, Emily oraz Anne, i każda z nich stworzyła powieści niezwykłe, przyciągające tajemnicą i mrokiem. Teraz jednak chciałabym skupić się na Charlotte i jej Jane Eyre.

Dlaczego zajmuje tak zaszczytne pierwsze miejsce na mojej liście? Odpowiedź jest prosta – dostałam ją na święta od mojego brata. Chciałabym więc sprawić mu przyjemność i przeczytać ją jak najszybciej. Jane Eyre opowiada historię osieroconej dziewczyny, która obejmuje posadę guwernantki w domu tajemniczego pana Rochestera. Między nimi rodzi się uczucie, lecz w cieniu tej miłości kryje się sekret tak mroczny, że może na zawsze odmienić życie Jane.

Już od dawna chciałam sięgnąć po tę lekturę, lecz zawsze kusiły mnie inne historie i odkładałam ją na później. Teraz, gdy trzymam w rękach fizyczną książkę, poczułam wreszcie, że to jej czas. Obiecałam sobie przeczytać ją zaraz po zakończeniu, mam nadzieję, udanej sesji – i nie mogę się doczekać, by wreszcie zanurzyć się w świat Jane Eyre.

2. „Wampir” – Włądysław Raymond
Choć Reymont jest najbardziej znany z Chłopów, mnie również urzekło jego krótsze, mroczne dzieło – Wampir. Ta opowieść o obsesji, tajemnicy i niepokojącej sile ludzkich pragnień pokazuje, że Reymont potrafił tworzyć nie tylko realistyczne obrazy życia wiejskiego, ale i pełne napięcia historie, które sięgają w głąb ludzkiej natury.

Kiedyś, w czasach mojej emo ery, przeglądałam Twittera i natknęłam się na dziewczynę, która, podobnie jak ja, uwielbiała wampiry. To właśnie ona poleciła mi to opowiadanie – i tak rozpoczęła się moja fascynacja mroczną, pełną napięcia stroną twórczości Reymonta.

Mam ją na liście już od kilku lat, i choć wciąż nie znalazłam idealnej chwili, by po nią sięgnąć, czuję pewien rodzaj zobowiązania – muszę poznać kolejny wampirzy świat i sprawdzić, co kryje się w tej mrocznej opowieści.

3. „Zatracenie” – Dazai Osamu
Nazwisko tego autora mogliście już spotkać, przeglądając mój wpis o ulubionych książkach. Dazai Osamu to niezwykły japoński pisarz, wyróżniający się pełnym dekadentyzmu stylem i niepokojącym, melancholijnym spojrzeniem na życie. To pisarz o niezwykle głębokiej, dla wielu zapewne szokującej historii życia. Zastanawiam się, czy nie warto poświęcić mu osobnego posta, bo uważam, że jego twórczość zasługuje na większą uwagę w Polsce.

„Zatracenie” opowiada historię młodego człowieka, który zmagając się z własnymi lękami, poczuciem alienacji i wewnętrzną pustką, wchodzi na drogę coraz głębszego samozniszczenia. Dazai w wyjątkowy sposób ukazuje samotność, bezradność wobec życia i ciężar egzystencji, tworząc opowieść, która jednocześnie fascynuje i przeraża. To książka, która nie pozwala przejść obojętnie, zmusza do refleksji i na długo zostaje w pamięci, zwłaszcza dla tych, którzy podobnie jak ja, odczuwają piękno w mroku i melancholii.

4. „Czerwony Pokój” – Ranpo Edogawa
Cóż mogę rzec, od jakiegoś czasu fascynuje mnie literatura japońska, i naprawdę spora część moich czytelniczych planów krąży wokół niej. Ranpo Edogawa, mistrz japońskiego kryminału i opowieści grozy, to autor, którego twórczość z jednej strony intryguje, z drugiej – przeraża subtelnością i niepokojącym klimatem.

„Czerwony Pokój” to opowieść o mężczyźnie, który zostaje uwikłany w tajemniczą, niepokojącą zagadkę w domu pewnego znajomego. Ranpo Edogawa w mistrzowski sposób buduje napięcie, tworząc atmosferę niepokoju i zagadki, która trzyma czytelnika w nieustannym oczekiwaniu. To literatura, w której groza i psychologia splatają się w sposób niezwykle subtelny, a każdy szczegół – od cieni w pokoju po reakcje bohaterów – nabiera znaczenia.

Niestety, „Czerwony Pokój” nie jest łatwo dostępny w Polsce. Wydania w języku polskim praktycznie nie istnieją, co sprawia, że każdy egzemplarz jest prawdziwym skarbem dla miłośnika japońskiej literatury grozy. To dodatkowo potęguje poczucie wyjątkowości tej lektury i czyni ją jeszcze bardziej pożądaną w mojej kolekcji.

5. „Przeminęło z wiatrem” – Margaret Mitchell
„Przeminęło z wiatrem” to absolutny klasyk. Od dziecka byłam oczarowana filmem z 1939 roku – pięknymi kostiumami, przepychem południowych rezydencji i kapryśną, dla niektórych pewnie nieznośną, główną bohaterką. Film znam niemal na pamięć i z przyjemnością do niego wracam, ale czuję, że nadszedł czas, aby sięgnąć po książkę i poznać historię Scarlett O’Hary w pełni, tak jak ją stworzyła autorka.

Książka opowiada historię Scarlett O’Hary, młodej, upartych i pełnej determinacji kobiety, która próbuje przetrwać w trudnych czasach wojny secesyjnej i odbudowy Południa. To opowieść o miłości, stratach, ambicji i sile przetrwania. Mam nadzieję, że lektura pozwoli mi lepiej poznać wewnętrzny świat bohaterki, a także odkryć niuanse historii i emocji, które film – choć piękny – nie był w stanie w pełni oddać.

6. „W lesie pod wiśniami w pełnym rozkwicie” – Sakaguchi Ango
Jak już wspominałam, na mojej liście pojawia się wiele japońskich tytułów. Ich jest naprawdę sporo i nie wszystkie mogłyby się tu znaleźć – post byłby wtedy bardzo, bardzo długi. „W lesie pod wiśniami w pełnym rozkwicie” to jedna z książek, które od dawna chodzą mi po głowie i które chciałabym poznać bliżej, bo fascynuje mnie zarówno styl autora, jak i sposób, w jaki opowiada o ludzkiej naturze i codzienności w subtelnie niepokojący sposób.

Książka opowiada o zwyczajnym człowieku, którego codzienne życie, pragnienia i frustracje stopniowo odsłaniają głębsze prawdy o ludzkiej naturze. Sakaguchi Ango w mistrzowski sposób łączy realizm z subtelnym niepokojem, pokazując, jak cienka jest granica między zwyczajnością a wewnętrznym chaosem. Mam nadzieję, że lektura pozwoli mi jeszcze bardziej zanurzyć się w japońskiej literaturze, zrozumieć jej specyfikę i odkryć to, co w niej najbardziej porusza – psychologię postaci, ich emocje i drobne, ulotne detale codzienności, które nabierają niezwykłego znaczenia.

7. „Owoce wiśni” – Dazai Osamu
Tak, znowu on. Szczerze mówiąc, powinnam napisać krótko: chciałabym przeczytać wszystko, co wyszło spod ręki Dazaia. Jego twórczość idealnie trafia w mój gust – pełna dekadencji, melancholii i głębokiego, czasem szokującego wglądu w ludzką psychikę. Każda jego historia zdaje się rezonować z moją wrażliwością, dlatego „Owoce wiśni” muszą znaleźć się na mojej liście lektur.

„Owoce wiśni” to zbiór opowiadań, które wnikliwie badają ludzkie emocje, samotność i wewnętrzne konflikty bohaterów. Dazai Osamu, ze swoją charakterystyczną melancholią i dekadenckim nastrojem, pokazuje zwyczajne życie w sposób nieoczywisty – pełen smutku, refleksji i ulotnej piękności chwil. Mam nadzieję, że lektura pozwoli mi jeszcze głębiej zanurzyć się w jego świat, poczuć ten subtelny niepokój i melancholię, które tak bardzo przemawiają do mojej wyobraźni.


To na razie by było na tyle. Mam nadzieję, że podobało Wam się to małe zanurzenie w mojej liście lektur, a może nawet znaleźliście tu inspirację do własnych czytelniczych odkryć. Kto wie, które z tych książek trafią wkrótce na Wasze półki? A ja tymczasem będę nadal planować, marzyć i… niecierpliwie czekać, aż w końcu przeczytam wszystkie te historie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moja książkowa historia

Moje książkowe Top 10

Mój mały felieton