Źródła moich inspiracji
"W lekturach, tak jak w muzyce, sięgała tam, gdzie mogła znaleźć cierpienie – do różnic między chwilą obecną a przeszłością."
Jane Austen, Rozważna i romantyczna
Myślę, że ten cytat doskonale opisuje moją duszę. Już od najmłodszych lat wybierałam dzieła pełne tajemnicy i melancholii – historie, które straszyły lub napawały smutkiem. Fascynowało mnie to, co nieoczywiste i pełne cieni, światy, w których piękno mieszało się z niepokojem. Szukałam opowieści, które pozwalały mi na chwilę zatrzymać się, zanurzyć w emocjach bohaterów i dostrzec coś więcej niż codzienną rzeczywistość.
Te dziecięce doświadczenia stopniowo prowadziły mnie do odkrywania moich literackich inspiracji – autorów, historii i motywów, które nie tylko bawiły, ale też uczyły, poruszały emocje i otwierały przede mną nowe światy. Dziś chciałabym podzielić się z Wami tym, co w różny sposób kształtuje moją wyobraźnię i sposób, w jaki postrzegam literaturę.
Muminki
Jako dziecko uwielbiałam Muminki, które posiadały – przynajmniej według mnie – specyficzny, niepokojący klimat. Myślę, że to właśnie od Muminków zaczęła się moja miłość do strachu, i pewnie nie jestem w tym sama. No bo kto w dzieciństwie nie wystraszył się na widok Buki, czarownicy czy innych dziwnych stworków, których w Muminkach nie brakuje?
Do dziś zdarza mi się włączać odcinki, szczególnie te o jesienno-zimowym klimacie. Bardzo często, gdy piszę, zależy mi, aby moje opowiadania miały senny, spokojny nastrój, zakrawający o melancholię. Tak właśnie kojarzą mi się Muminki. Kiedy tworzę, czasem włączam w tle odcinki, dzięki czemu lepiej mogę wyobrazić sobie tę magiczną melancholię.
Autorzy
Nie jest zaskoczeniem, że inspiracji szukam również u innych twórców literackich. Podczas lektury poznaję styl pisarza, obserwuję, jak opisuje bohaterów i ich emocje, a także jak portretuje otoczenie. Szczególnie urzeka mnie, gdy autor z czułością pochyla się nad światem przyrody, ożywiając nawet najmniejszy kwiat. Dlatego tak bardzo uwielbiam Wichrowe Wzgórza Emily Brontë, która w idealny sposób opisała dzikie wrzosowiska, czyniąc z nich metaforę nieokiełznanych dusz bohaterów.
Podoba mi się także, gdy autor tworzy mroczne i niekiedy dziwaczne historie – takie, jakie pisał Edgar Allan Poe czy Ranpo Edogawa. Kocham zanurzać się w czarnym romantyzmie, którego mistrzem był Poe, choć absolutną królową horroru pozostaje dla mnie Mary Shelley, twórczyni Frankensteina. Shelley w swoim dziele nie tylko poszła w strach – jej celem było przede wszystkim poruszenie tematów związanych z istotą człowieczeństwa.
Z drugiej strony podziwiam też polskich autorów, choćby takich jak malujący słowami Henryk Sienkiewicz, porażający realizmem Bolesław Prus czy – oczywiście –A dam Mickiewicz. Mickiewicz zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Pamiętam doskonale, gdy w liceum byłam wprost zauroczona jego twórczością. Doskonale znałam jego biografię, a jego dzieła mogłam cytować z pamięci.
Mickiewicz otworzył moją duszę na romantyzm i pokazał mi, że literatura może być przestrzenią emocji, buntu i duchowych poszukiwań. To właśnie on popchnął mnie do odkrywania dalej literackiego świata i sięgania po coraz trudniejsze, bardziej wymagające teksty. Jego romantyczne rozdwojenie – między miłością a cierpieniem oraz piękny, muzyczny język pozwalają mi uciec od rzeczywistości i na chwilę poczuć się jak w XIX-wiecznej Polsce.
Natura
Jednak przede wszystkim czerpię inspirację z natury. Uważam, że prawdziwa magia tkwi pomiędzy gęstymi lasami. Natura, romantyczna w swym pięknie i okrutności, zajmuje najwięcej miejsca w moim umyśle. Niemal w każdym moim opowiadaniu pojawia się motyw przyrody – odwołuję się do jej tajemniczości, siły i dzikości, a także do refleksji nad tym, jak niewielka wobec niej jestem. Od wieków artyści czerpią z niej inspirację, przekazując swój szacunek, miłość, a czasem też lęk przed jej potęgą.
Często biorę zeszyt i uciekam do lasu. Tam czuję się jak w bajce. Rozkładam koc nad rzeką, podziwiam roślinność, wpatruję się w płynącą wodę i wsłuchuję w śpiew ptaków. W takich okolicznościach rodzą się najlepsze pomysły, które same przelewają się na papier – jakby ptaki szeptały mi kolejne historie.
Wszystkie te inspiracje – zarówno literackie, jak i te płynące z natury – kształtują moją wyobraźnię i sposób, w jaki patrzę na świat. To one uczą mnie wrażliwości, otwartości na emocje i piękno, które kryje się w szczegółach, czasem najmniejszych i najprostszych. Każda książka, każdy spacer po lesie, każda opowieść, którą tworzę, jest dla mnie kolejnym krokiem na drodze, którą wyznacza pasja.
Dzięki nim rozumiem, że inspiracja jest wszędzie – w słowach pisarza, w melodii ptasiego śpiewu, w odcieniu mgły nad rzeką. I choć każda z tych rzeczy sama w sobie mogłaby pozostać jedynie chwilowym zauroczeniem, razem tworzą coś większego: drogę, która prowadzi mnie do samej siebie i do świata, w którym magia i codzienność współistnieją w harmonii.
Komentarze
Prześlij komentarz